Odwołana wystawa erotyków. Cenzura czy nieporozumienie?

23 Mar

Decyzja o odwołaniu wystawy prac Władysława Jackiewicza w Filharmonii Bałtyckiej wzbudziła kontrowersje wśród gdańskich artystów. Chociaż placówka wskazuje na przyczyny organizacyjne, Rada Wydziału Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych zarzuca dyrekcji „cenzurę obyczajową”.

Władysław Jackiewicz to jeden z najwybitniejszych polskich malarzy współczesnych z dorobkiem kilkudziesięciu wystaw indywidualnych (m.in. w Pradze, Mediolanie, Sztokholmie oraz na XLIII Biennale Weneckim). W dniach 15-23 marca obrazy artysty, który w tym roku skończył 89 lat, miały pojawić się w foyer Filharmonii Bałtyckiej. Wystawa nie doszła jednak do skutku: została odwołana na krótko przed piątkowym wernisażem, bez podania oficjalnych przyczyn.

Na sytuację natychmiast zareagowała Rada Wydziału Malarstwa ASP, która, w opublikowanej 11 marca uchwale, wyraziła „oburzenie i stanowczy sprzeciw” wobec „cenzury obyczajowej”. W opinii władz uczelni, o odwołaniu wystawy nie zadecydowały przyczyny organizacyjne, ale treść obrazów, wkraczających zbyt mocno w sferę erotyki.

Nasze zaniepokojenie wzbudził fakt, iż powodem takiej decyzji dyrekcji miało być rzekomo uznanie dzieł malarskich wybitnego polskiego artysty za zbyt odważne w formie i treści, aby udostępniać je publiczności – czytamy w oświadczeniu. – W przypadku prac prof. Władysława Jackiewicza, w których figura ludzka i ciało jest pretekstem do  rozważań artystycznych, formalnych, zupełnie niekojarzonych z pornografią, wydaje się to kuriozalne.

Zdaniem Krzysztofa Polkowskiego, dziekana Wydziału Malarstwa, odwołanie wystawy nie jest pierwszą próbą cenzurowania sztuki przez władze Filharmonii. – Podobna sytuacja miała miejsce przy okazji wystawy Wydziału Grafiki, w której brał udział Czesław Tumielewicz – mówi. – Jedna z prac, będąca erotykiem, została wówczas zdjęta przez autora i zamieniona na inną pod naciskiem dyrekcji PFB. Wynika z tego ewidentnie, że taki jest sposób działania Filharmonii, jeżeli chodzi o upowszechnianie sztuk plastycznych.

Problem jest dosyć szeroki – dodaje Polkowski. – Chodzi nam nie tyle o wolność artysty, co o podejmowane decyzje, które wykazują przekraczanie kompetencji. Roman Perucki w rozmowie telefonicznej z Małgorzatą Żerwe z Radia Gdańsk stwierdził, że jest dyrektorem tej instytucji, ma więc prawo pokazywać tego, kogo chce i nie musi się nikomu tłumaczyć. Proszę zauważyć, że jest to przejaw wielkiej arogancji urzędnika instytucji publicznej.

ASP nie jest jedyną placówką, której przedstawiciele zareagowali krytycznie na zaistniałą sytuację.Przyjdź do Filharmonii dziś o 18.00 na wernisaż, którego nie będzie w ramach protestu wobec zaskakującej decyzji dyrekcji! Stop kulturze na cenzurowanym! – zachęca wpis opublikowany 15 marca na Facebooku gdańskiej Galerii Pionova.

Magdalena Malara, rzeczniczka PFB, zapytana przez nas o powody odwołania wystawy, wskazuje wyłącznie na przyczyny organizacyjne: – W związku z treścią uchwały Rady Wydziału Malarstwa ASP w Gdańsku, jakoby „powodem (…) decyzji dyrekcji miało być rzekome uznanie dzieł malarskich wybitnego, polskiego artysty za zbyt odważne w formie i treści aby udostępniać je publiczności” informuję, że podmiot z którym Filharmonia współpracowała nie dostarczył w wymaganym terminie portfolio artysty oraz nie przedstawił pracownikowi merytorycznemu zaproszeń do zaakceptowania, w związku z czym, zgodnie z obowiązującą w Filharmonii procedurą, wystawa nie mogła zaistnieć. Wspomniany akapit jest dla nas przykrym pomówieniem i myślę, że nie wymaga dodatkowego komentarza. Jest nam niezwykle przykro, że sprawa dotyczy tak wybitnego i uznanego artysty Wybrzeża oraz kolegi po fachu Dyrektora Naczelnego Polskiej Filharmonii Bałtyckiej.

Stanowisko placówki nie przekonuje dziekana Polkowskiego.Myślę, że ze strony Filharmonii jest to próba rozmycia problemu – mówi. – Kontaktowałem się z Anną Klucznik, która od lat współpracuje z PFB i zakontraktowała tę wystawę. Jedynym prawdziwym powodem miało być przekonanie, że prace prezentowane podczas wystawy, dotykając sfery subtelnej erotyki będą zbyt odważne w formie i treści, aby udostępniać je publiczności.

Anna Klucznik, historyk sztuki i osoba odpowiedzialna za kierowanie gdańską Galerią Klucznik, odmówiła udzielenia komentarza. Dowiedzieliśmy się tylko, że sytuacja skłoniła ją do zakończenia wieloletniej współpracy z Filharmonią.

Źródło zdjęcia: galeriajackiewicz.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.