3miejska płytoteka: Kiev Office, Cats On The Sun, TKM

28 Sty

Jedna z najważniejszych styczniowych premier na trójmiejskiej scenie to „Zamenhofa”, czyli (nie do końca) nowy album Kiev Office. Oprócz kijowskiego trio tym razem przypominamy jeszcze dwie płyty wydane pod koniec ubiegłego roku: „Czereśniowy album” Cats On The Sun oraz „Aniele mój” sopockiego TKM-u.

Kiev Office – „Zamenhofa”

Gdyby władze Gdyni przyznawały artystom nagrody za promocję miasta, Kiev Office już dawno stałoby się najbogatszym zespołem w Trójmieście. Tym bardziej zaskoczeniem nie powinien być dla nikogo (ustalony po drobnych zawirowaniach) tytuł kolejnego wydawnictwa grupy. Ulica Zamenhofa to nie tylko miejsce, w którym, jak informują muzycy, „stabilizuje się nurt Chylonki”, ale również sąsiedztwo byłego ogólniaka Michała „Gorana” Miegonia i Krzyśka Wrońskiego. Trio nieprzypadkowo nawiązuje nie tylko do ulubionych zakątków Gdyni, ale również własnej przeszłości. Cała płyta jest bowiem, na dobre lub na złe, podróżą w czasie, aż do prehistorii 2008 roku.

Niestety, jeśli Wasze oczekiwania związane z premierowym materiałem zostały wyśrubowane przez świetnego „Antona Globbę”, będziecie musieli zadowolić się tylko dwoma, jakkolwiek bardzo dobrymi, świeżynkami: przebojowym „Jerzym Pilchem” oraz utrzymanym w duchu poprzedniej płyty „Six Six Six”. Listę kompozycji zarejestrowanych w ubiegłym roku zamyka jeszcze znany z wcześniejszych koncertów „Bałtyk Nocą”. Wersji studyjnej towarzyszy (lepsza) koncertowa i chociaż  wzbogacony o intrygujący tekst utwór należy do najlepszych w dorobku zespołu, nie rozumiem, dlaczego nie zdecydowali się na jedną z nich.

Przeważającą część płyty wypełniają jednak starocie, w tym liczące ponad pięć lat piosenki zarejestrowane przez Gorana jeszcze we własnym pokoju. Wiem, że surowe brzmienie jest ostatnio w modzie, ale „Archeolog” czy „Bernard i Borygo” niemal przekraczają skalę i mogą być szokiem dla każdego przyzwyczajonego do współczesnej odsłony zespołu. Świetne są natomiast „Uciekł w niszę”, elektroniczny „Za mało” oraz „Fallen In Love”. Jako ciekawostka może zostać potraktowana wczesna wersja znanego z debiutu „Dance Through The End Of Night”, chociaż sam odebrałem ją jako kompletnie niepotrzebny wypełniacz.

„Zamenhofa” to bogaty zestaw naprawdę fajnych piosenek, który pozostawia jednak wywołany brakiem świeżości niedosyt. Mimo zapewnień Gorana, de facto nie jest to pełnoprawny nowy album, nie wskazuje też kierunku, w którym zespół chciałby pójść w przyszłości. Fanów z jednej strony ucieszy obecność koncertowych „przebojów”, niedostępnych do tej pory na płycie, z drugiej zawiedzie „składankowy” charakter wydawnictwa. Natomiast wszystkim, których do tej pory omijała twórczość kijowskiego biura, polecam raczej zacząć znajomość od „Antona Globby”.

P.S. Naprawdę nie obraziłbym się, gdyby na płycie znalazło się miejsce dla chociaż jednej piosenki z wokalem Asi Kucharskiej, na miarę „Nie idź w noc” z poprzedniego LP.

zamenhofa

Kiev Office, „Zamenhofa”, Nasiono Records 2013
Lista utworów: 1.Jerzy Pilch, 2.Bałtyk nocą, 3.Archeolog, 4.Fallen In Love, 5.Uda Clinta Eastwooda, 6.Six Six Six, 7.Reportaż, 8.Bernard i Borygo, 9.Laurel, 10.Za mało, 11.Uciekł w niszę, 12.Dance Through The End Of Night, 13.Satelita, 14.Bałtyk nocą (Reprise)

Cats On The Sun – „Czereśniowy Album”

Jakiś czas temu działał w Trójmieście grający reggae zespół Lars, któremu nie tylko udało się wydać dobrze przyjętą płytę, ale również zagrać na kilku dużych festiwalach, takich jak Open’er i Ostróda. Niestety, w ubiegłym roku grupa zawiesiła działalność, a wkrótce potem przekształciła się w nowy projekt: Cats On The Sun. Rezultat może zawieść dotychczasowych fanów. Na „Czereśniowym Albumie” zostało co prawda trochę wpływów reggae, ale w naprawdę śladowych ilościach. Zamiast tego dostajemy szeroko rozumiany melodyjny rock, któremu ktoś złośliwy mógłby dokleić etykietki grania radiowego lub (miejscami) juwenaliowego.

Otwierający debiut „Czereśniowy” z miejsca wzbudził skojarzenia związane ze studenckimi imprezami i piosenkami grup takich jak Enej. Happysad i inne Strachy zwykle wywołują u mnie reakcję alergiczną, na szczęście, pomimo początkowych obaw, reszta płyty okazała się ciekawsza i różnorodna. „Nowy strach” nawiązuje do motywu z „London Calling” The Clash, a „Nienasycenie” i „Rozważnie spokojnie” przypominają nieco twórczość Lipali. Warto zwrócić również uwagę na trochę radiową, ale naprawdę udaną balladę „Sprzeciwiłbyś się” oraz kto wie czy nie najlepsze na całej płycie „Smoki” z naprawdę ciekawym tekstem (całe LP można zresztą pochwalić za warstwę liryczną). Najbliższy klimatom reggae jest zamykający całość „Przedstaw się”, który można potraktować jako ukłon w stronę poprzedniego wcielenia zespołu.

Kilku recenzentów zdążyło już zauważyć, że na płycie nie dostajemy niczego odkrywczego, co jest oczywiście prawdą. Z drugiej strony przy natłoku młodych zespołów, które za wszelką cenę silą się oryginalność i uciekają w najróżniejsze nisze z przedrostkami „post” lub „alt”, naprawdę nie mam nic przeciwko odrobinie „zwyczajnego”, energicznego rockowego grania. Chociaż żadna z piosenek nie wzbudza szczególnych emocji, większość z nich – ze wskazaniem na „Mów do mnie wiosną” oraz „Brokat i kurz” – powinna naprawdę dobrze sprawdzać się na letnich festiwalach, czego zespołowi życzę.

cats_on_the_sun

Cats On The Sun, „Czereśniowy Album” Music Is The Weapon 2012
Lista utworów: 1. Czereśniowy, 2. Mów do mnie wiosną, 3. Poszarpany, 4. Nowy strach, 5. Nienasycone, 6. Rozważnie, spokojnie, 7. Smoki, 8. Jestem blokiem, 9. W kolorowym pudełku, 10. Brokat i kurz, 11. Sprzeciwiłbyś się, 12. Przedstaw się

„Czereśniowy Album” do posłuchania na bandcamp

TKM – „Aniele Mój”

Sopocki TKM, czyli Towarzystwo Kulinarno-Muzyczne (koniecznie sprawdźcie przepisy na oficjalnej stronie!) to przykład grupy, która intensywnie i z powodzeniem koncertuje, ale bardzo rzadko wchodzi do studia. W połowie ubiegłego roku podjęli się wreszcie rejestracji nowego materiału, poświęcając… półtora miesiąca na pracę nad jedną piosenką. „Aniele Mój” ostatecznie znalazł się na EP-ce o tym samym tytule w towarzystwie kilku starszych utworów.

Jeśli potencjalny przebój rodzi się w takich bólach, należy oczekiwać czegoś imponującego, prawda? Faktycznie, „Anioł” jest naprawdę przyjemną, trochę nostalgiczną balladą, której uroku dodają saksofonowe solówki Michała „Sasina” Sasinowskiego i gdybym tylko nie znał realiów rynku, wróżyłbym mu sukces w rozgłośniach radiowych. Jednocześnie piosenka może zaskoczyć wszystkich, których zespół przyzwyczaił do humorystycznych rockowych numerów w typie „Lafiryndy będą” lub „Wynoś się!”. Klimatom lekkich, tanecznych piosenek z pogranicza rocka i popu bliższe są „ADHD” oraz „To chyba nie tak miało być”. Listę utworów uzupełnia zaśpiewana a cappella „Ruda Mysza”, którą można potraktować jako sympatyczny żart muzyczny.

Nie da się ukryć, że każdy z tych numerów sprawia wrażenie bycia tylko dodatkiem do tytułowej kompozycji. Mimo wszystko całości słucha się przyjemnie, a Piotr Łuba potwierdza lekkość komponowania i pisania fajnych tekstów, bez względu na to, czy mamy do czynienia z balladą, czy z frywolną piosenką w rodzaju „ADHD”.

PS. Anielska maskotka z tylnej okładki do pozazdroszczenia.

tkm_aniele

TKM, „Aniele Mój”, wyd. własne 2012
Lista utworów: 1. Aniele Mój (Requiem), 2. ADHD, 3. To chyba nie tak miało być, 4. Ruda Mysza, 5. Aniele Mój (Radio Edit)

„Aniele Mój” do posłuchania na soundcloud

UWAGA! Dwa egzemplarze „Aniele Mój” z przyjemnością oddamy w dobre ręce. Wystarczy na adres konkurs@my3miasto.pl wysłać mail, w którym wymienicie przynajmniej dwa miejsca, w których do tej pory koncertował zespół TKM. Czekamy na Wasze zgłoszenia!

Konkurs został zakończony

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.