3miejska płytoteka: 3 x Music is the Weapon

29 Sty

Bardzo wiele dobrego dzieje się na gdyńskiej scenie alternatywnej, głównie za sprawą artystów związanych z niezależnym labelem Music is The Weapon. Przed Wami trzy płyty, wydane w ostatnim czasie nakładem prowadzonej przez Bartosza Borowskiego wytwórni: każda warta polecenia i każda penetrująca inne klimaty, od psychodelii, przez popowy shoegaze, aż do gitarowego minimalizmu.

Borowski / Miegoń – „Isolations”

isolations

Prawdopodobnie każdy artysta odczuwa kiedyś potrzebę, aby puścić hamulce i popełnić rzecz podyktowaną przez nieskrępowaną wolność i pomysły, które na co dzień trzymane są na smyczy. Łącząc siły we wspólnym projekcie, Bartosz Borowski i Michał Miegoń, dwie najbardziej aktywne sylwetki gdyńskiej sceny, zostawili za plecami post rockowe pejzaże 1926 oraz gitarowy hałas The Shipyard. Wspólna muzyczna podróż zaprowadziła duet do ambientowych improwizacji z morską bryzą w tle, wydanych na krążku „Jellyfishes Diary”. „Isolations”, najnowszy przystanek na trasie, to już rzecz bardziej przemyślana i zaplanowana, która z jeszcze większą siła katapultuje nas w środek czarnej dziury halucynogennych dźwięków.

O ile „pamiętnik meduzy” narzucał, zupełnie jak testy maturalne, jedyną słuszną interpretację, skutkiem czego recenzenci jak jeden mąż rozpisywali się o nurkowaniu pod falami i wizytach w oceanarium, „Isolations” zostawia, na szczęście, większe pole do popisu dla wyobraźni słuchacza. 40 minut psychodelicznego tripu zabiera nas w miejsca niepokojące i tajemnicze, rodem z zapisków psychiatry albo snu szaleńca. Po drodze towarzyszą nam kościelne dzwony, płacz dziecka oraz zaburzające pozorny spokój odgłosy, przywodzące na myśl zakład z pokojami bez klamek („Fine”). Ciężki klimat to kolejna charakterystyczna cecha albumu, która odróżnia całość od relaksującego, oceanicznego dryfu „Jellyfishes Diary”. Tutaj ukojenie przynosi dopiero senny „Blue Paint”, chociaż w tle do samego końca czai się coś niepokojącego. Bardzo istotną rolę na całej płycie odegrała Joanna Szkudlarek, której utrzymane w tonie performansu wokalizy i  deklamacje od początku do końca pomagają budować psychodeliczną atmosferę krążka.

Bartosz Borowski w odniesieniu do „Isolations” użył określenia „neuroza”. Trudno się nie zgodzić, chociaż w szaleństwie jest metoda, a pod płaszczem psychodelii kryją się również zupełnie ładne muzyczne pejzaże („Thin Man”). Pomimo sugerującej dance okładki, słuchając tego albumu raczej nie zatańczycie, ale z całą pewnością odpłyniecie, zaliczając niecodzienną podróż do „A Mystery Place of Shit And Nothingness” i innych, spowitych w oparach opium, dziwnych miejsc.

Borowski / Miegoń, „Isolations”, Music is the Weapon 2013

Lista utworów: 1. Repressed Memory, 2. Arthur’s Case, 3. Fine, 4. Thin Man, 5. A Mystery Place of Shit And Nothingness, 6. Blue Paint

Posłuchaj „Isolations” w serwisie bandcamp!

Black Mynah – „Monster Stories”

black_mynah

Już wydana przed dwoma laty świetna EP-ka „Hexagon” Marli Cinger potwierdziła, że w pomysłach Joanny Kucharskiej ukryty jest bardzo duży potencjał. Tym bardziej cieszy fakt, że artystka, oprócz współtworzenia sekcji rytmicznej 1926 oraz (ostatnio rzadziej) Kiev Office, znajduje również czas na rozwijanie własnych projektów. Black Mynah to nowy epizod w samodzielnych poszukiwaniach i jednocześnie bardzo duży krok naprzód. Chociaż przy pracy nad debiutanckim albumem wzięła udział większa część składu nieistniejącej już Marli, „potworne opowieści” (czy może „opowieści potworów”?) z „Hexagonem” więcej dzieli, niż łączy.

Na „Monster Stories” złożyły się kompozycje z popowymi melodiami, ubranymi w przestrzenne brzmienie gitarowych ścian. Znalazło się też miejsce na delikatną elektronikę i żart (lub, jak kto woli, eksperyment) w postaci klawiszowej zabawki „Made in China”, wygrywającej główny motyw instrumentalnego „Walking Towards the Gun p.1”. Piosenki łatwo wpadają w ucho, chociaż kładzie się na nich cień w postaci nastroju melancholii i mrocznych (w zgodzie z tytułem albumu) tekstów. Kucharska powołuje się na inspiracje Katie Kim i Chelsea Wolf, do których śmiało dopisać można Esben and the Witch oraz, ze względu na fuzję popowych kompozycji z shoegaze’em, Blonde Redhead.

Bardzo udane, osadzone w bogatym brzmieniu melodie, wśród których wybijają się zwłaszcza „Audrey” oraz tytułowy „Monster Stories”, to najmocniejsza strona krążka: druga z wymienionych piosenek śmiało mogłaby zaistnieć na falach komercyjnych stacji radiowych. „Monster Stories” to najdojrzalsze dotychczasowe dzieło Joanny Kucharskiej i jeden z najlepszych trójmiejskich albumów 2013 roku. W ciągu kilku zaledwie lat artystka przeszła bardzo długą drogę od bardzo przeciętnych numerów z czasów płyty „Congs”. Oby tak dalej.

Black Mynah, „Monster Stories”, Music is the Weapon 2013

Lista utworów: 1. We Started From The End, 2. Secrets, 3. Wolves, 4. Walking Towards the Gun p.1, 5. Walking Towards the Gun p.2, 6. Audrey, 7. Monter Stories, 8. Snow Song

 Posłuchaj „Monster Stories” w serwisie bandcamp!

 

Logophonic – „Borderline”

borderline

„Little Pieces”, ubiegłoroczny debiut duetu Macieja Szkudlarka i Krzysztofa Stachury był jedną z ciekawszych płyt wydanych ostatnio w Trójmieście. Muzycy zaproponowali przepis na granie oparty wyłącznie na dwóch gitarach akustycznych, które, przetworzone przez efekty, pozwalały uzyskać brzmienie pełnego składu. W zaledwie osiem miesięcy później wrócili z nowym materiałem i chociaż „Borderline” od poprzedniczki dzieli tak krótki okres czasu, a część pomysłów gotowa była jeszcze przed premierą „LP”, w żadnym wypadku nie można mówić tutaj o odrzutach z sesji.

Na drugim albumie duet wciąż idzie drogą muzycznego minimalizmu, ograniczając się wyłącznie do wokalu i przetworzonych dźwięków gitar. Jednak tym razem, zamiast krążka zdominowanego przez nastrój i wyciszenie, dostajemy szerszą paletę pomysłów oraz wyraźniej zaakcentowane, miejscami zupełnie przebojowe melodie. Zaskoczyć mogą grunge’owy (!) refren „Spotlight” czy niepokojący, przypominający klimaty zimnej fali „Brytan”. Wspomniana przebojowość to z kolei przede wszystkim promujący wydawnictwo „Mamy czas” – przyjemna dla ucha „myslovitzowa” ballada, której dużą zaletą jest gościnny wokal Anny Rogowskiej – oraz rytmiczne „Incision”. Nie ukrywam jednak, że do Logophonic wciąż najbardziej przyciągają mnie rzeczy ukierunkowane na klimat i minimalizm. Tym tropem podążają „Błyszczysz” oraz bardzo udane, przestrzenne „Attention”.

Większość numerów na „Borderline” „Szkudi” zdecydował się zaśpiewać po polsku. To krok odważny, ale opłacalny, zwłaszcza we wspominanym „Brytanie” i tajemniczym, intymnym, nieomal erotycznym „Owadzie”, gdzie autentycznie interesujące teksty odgrywają rolę równorzędną z muzyką. Dodajmy do tego umiejętności wokalne Szkudlarka, którego głos doskonale buduje nastrój piosenek – zwłaszcza, kiedy śpiewa w charakterystyczny, „zmęczony”, położony na granicy szeptu sposób („Attention”). Ogółem, druga płyta to sporo kreatywności, fajnych pomysłów aranżacyjnych i przykładów na to, jak wiele można zrobić z dwiema gitarami i komputerem. Tym większą zagadką jest, czym muzycy zaskoczą nas w przyszłości, kiedy w składzie pojawi się zapowiadany perkusista.

Logophonic, „Borderline”, Music is the Weapon 2013

Lista utworów: 1. Ciężki sprzęt, 2. Mamy czas, 3. Incision, 4. Owad, 5. Wyżej, 6. Spotlight, 7. Attention, 8. Brytan, 9. Błyszczysz

Posłuchaj „Borderline” w serwisie bandcamp!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.