Trawers gór Mackenzie (relacja z wyprawy)

20 Sie
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+0Pin on Pinterest0Print this page

„Mam za sobą ok 400 km, obecnie jestem za Decca Creek. Wózek zostawiłem za rzeką Twitya, szczęśliwie udało mi się ją „scrossowac” bez żadnych nieprzyjemnych sytuacji. Ta rzeka jest bardzo zdradliwa i niebezpieczna, nie raz okazywała swoje ciemne oblicze” – tak relacjonuje swoją wyprawę podróżnik Marcin Gienieczko.

I opowiada: Od rzeki idę już tylko z plecakiem. Wydaje się, że to „tylko” plecak, ale mam tu cały swój wyprawowy dobytek, waży 40 kg. Szlak za Twitya jest dość zarośnięty. Są duże osuwiska i strome podejścia.

Mój cel to Mila 108. Trzy najbliższe dni będą kluczowe, bo jestem już bardzo zmęczony, mam spuchnietą kostkę. Żywności mam na 12 dni, to mniej więcej tyle żeby dojść do Norman Weels.
Trzymajcie kciuki.

TUTAJ możecie na bieżąco sprawdzać, gdzie w tej chwili jestem.  Pozdrawiam z Kanady. Marcin Gienieczko.

Aktualizacja: 

Marcin Gienieczko po 25 dniach samotnej przeprawy prze Góry Mackenzie zakończył I część swojej wyprawy, robiąc tym samym pełny trawers Gór Mackenzie. Trasa wiodła od indiańskiej wioski Ross River do brzegów rzeki Mackenzie. Pokonany dystans to 611 km w ciągu 25 dni, z czego 14 dni zajęła wędrówka z wózkiem, pozostałe 11 dni z plecakiem.

Jest to pierwszy polski trawers Gór Mackenzie.

Wielki trawers gór Mackenzie:

solo-mackenzie.blog.pl/

1026 km przeprawy przez najdziksze góry Kanady. Podwójny trawers: 634 km samotnie, 392 km z partnerem. Największe wyzwanie sportowe podróżnika Marcina Gienieczko!

 

Portal my3miasto.pl patronuje wyprawie Marcina Gienieczko.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.