Kochasz mnie? To zawieśmy kłódkę

1 Lut

Podobno „miłość nad morzem udać się nie może”. Aby jej pomóc mieszkańcy i turyści z Trójmiasta, na wzór włoskiej tradycji, wieszają kłódki mające zapewnić im wieczną miłość: Marta i Tomek, Aga i Alessandro, Mały Aniołek i Duży Aniołek, Tygryski, a nawet Grześ i Krzyś. Są tu też uwiecznione miłosne wyznania. Na jednej z kłódek napisano: „Aniu, wyjdziesz za mnie?”, a na tej przyczepionej do niej: „Tak”. Dużo i jeszcze więcej miłości zamkniętej na klucz.. albo rdzewiejącego złomu.

Tradycja, przyczepiania kłódkę na znak niekończącej się miłości i wyrzucania klucza do niej, nad polskie morze przywędrowała z Włoch. Nie mogło się zacząć nigdzie indziej jak w najromantyczniejszym mieście świata – Wenecji. Jak legenda niesie: kłódki, symbol wiecznej miłości, wiesza się nie tylko na mostach, ale i na latarniach czy w bramach. Zwyczaj ten opisał Federico Moccia w niezwykle popularnej książce „Trzy metry nad niebem”, gdzie bohaterowie umieszczają kłódki na moście Ponte Milvio w Rzymie. „A co potem? – Potem już nigdy się ze sobą nie rozstają”.

fot. S. Recka
fot. S. Recka

Włosi w swej naturze są niezwykle wylewni szczególnie jeśli chodzi o wyznania miłosne, a jak ta tradycja sprawdza się nad chłodniejszym morzem, wśród mniej romantycznych Polaków? – Każde miasto powinno mieć jakiś zakamarek, mostek, czy górę zakochanych. To jest po prostu fajne miejsce, nawet jeżeli stworzone trochę sztucznie, to potrafi obrosnąć w miejskie legendy i tworzyć klimat, który jest bardzo ważny, nie tylko dla turystów, ale i dla stałych mieszkańców.– tłumaczy Ania, studentka administracji – Nie widzę nic złego w gdańskich mostkach, może sama kiedyś zaciągnę swojego chłopaka i przypniemy sobie kłódkę, bo dlaczego by nie. Idea radzi sobie świetnie, Trójmiasto okazało się podatnym gruntem na którym zakochani mieszkańcy i turyści przypinają kłódki, które mają zapewnić im wieczne szczęście. Moda roznosi się jak epidemia.

fot. S. Recka
fot. S. Recka

Jedni się cieszą i traktują jako dodatkową atrakcję turystyczną, inni oburzają. Przez dowody wiecznej miłości mosty zostają „oblepione” współczesnym żelastwem, przez co tracą na własnej urodzie, mimo że intencje zakochanych były szlachetne: – Trochę tandetne to całe szaleństwo. Niby nie przywiązuję do tych mostów dużej uwagi, lepszy taki most niż zwykły, ale sama takiej kłódki bym nie przypięła – mówi Weronika, studentka socjologii. – W Polsce słodka miłość jest negatywnie komentowana. Takie wieszanie kłódek zakochanych jest chyba słodką miłością, a w „kraju hejtu” i ciągłej skwaszonej miny to jest krytykowane.

fot. S. Recka
fot. S. Recka

W Gdańsku oficjalnym Mostem Miłości jest Most Chlebowy nad kanałem Raduni, przy ulicy Korzennej w Gdańsku. Akcję rozpoczęto w 2011 roku. Od tego czasu kłódek w wyznaczonym miejscu znacznie przybyło. Swego czasu metalowych symboli nie brakowało również na moście Zielonym nad Motławą. – Uważam, że to ciekawy zwyczaj. Z jednej strony pary mogą nim sobie upamiętnić spotkanie, z drugiej strony ociepla to krajobraz miasta. – komentuje Sebastian, zwolennik metalowych symboli miłości. – Ostatnio jednak słyszałem o przypadku, że musieli te kłódki zdejmować, bo jakiś most był przeciążony. Żal mi ludzi, którym to przeszkadza. Przecież każdy jak był zakochany, robił nawet głupsze rzeczy.

S. Recka
S. Recka

Może nie było by tak dużego problemu gdyby kłódki wisiały w jednym miejscu, a one rozprzestrzeniają się, nie tylko, z jednego mostu na drugi. Trójmiejska kłódkomania nie kończy się w Gdańsku, lecz zaczyna przenosić się do innych miejsc Trójmiasta np. aż na sam koniec sopockiego molo. Pary przyjeżdżające do Sopotu mają jeszcze bardziej romantyczną scenerię niż ta, która jest w Gdańsku – zatrzaskują kłódki na barierkach mola, a kluczyk wyrzucają wprost do Bałtyku. Szczególnie latem jest tu mnóstwo turystów, dlatego na wątłych łańcuchach barierek ochronnych, wisi duża kolekcja kłódek różnej wielkości.

Dla zakochanych to idea szlachetna i romantyczna, dla innych estetyczny wandalizm oraz niepotrzebna powtórka zagranicznej mody: –Takie mostki miłości z kłódkami są totalnie wszędzie, a ja cenię sobie oryginalność. – komentuje Gosia, studentka politologii, która nie ma zamiaru poddawać się modzie na miłosne kłódki. Kłódki niestety nie są tak trwałe jak prawdziwa miłość. Nie przechodzą próby czasu i poddają się niesprzyjającym warunkom atmosferycznym. Rdzewiejąc powodują niszczenie np. ozdobnych barier mostu.

fot. S. Recka
fot. S. Recka

Powłoka malarska odpada, co sprzyja pogłębianiu się korozji balustrady i powstawaniu rdzawych plam, które nie prezentują się najestetyczniej. Paula, studentka inżynierii materiałowej, przestrzega przed wyrzuceniem kłódek i kluczyków do wody: –Takie miejsca są spoko i mają swoją magię, ale nie należy wyrzucać ich metalowych części, lepiej schować gdzieś ten kluczyk, niż zaśmiecać środowisko. Sama chętnie zawiesiłabym taką kłódkę, żeby móc do niej wracać bo jestem sentymentalna, ale tak, żeby nie śmiecić.

Czy kłódka jest gwarancją wiecznej miłości? Tego nie wiemy. Na pewno jest to miły zwyczaj wyrażania uczuć nie tylko przez młodych ludzi. Ciężko stwierdzić ile par, które zawiesiło kłódkę doczekało wiecznej miłości. Jeśli kłódka jako symbol pokrywa się rdzą, może jest dobrana niefortunnie. Jedno jest pewne, miłość jako najpiękniejsze uczucie nie potrzebuje zapewnień, amuletów i świąt w postaci Walentynek. Uczucia można okazywać Infantylnie i ckliwie, czy to kłódką, czy lizaczkiem w kształcie serducha i kartką z oklepanym tekstem. A co? Nie wolno? Nawet banał i kicz może komuś rozgrzać serce i przyprawić o uśmiech.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.