Jeszcze tylko pozamiatam w lesie i idę się uczyć…

20 Sty

Sesja to okres znienawidzony przez studentów, cierpiących w tym czasie na patologiczne schorzenie objawiające się koniecznością znalezienia sobie innych zajęć niż uczenie się. Oto ranking najpopularniejszych działań odciągających od książek.

Sesja – System Eliminacji Słabych Jednostek Akademickich. Najbardziej znany sposób uwalenia ucznia szkoły wyższej, pozbawiający go młodzieńczych nadziei na barwne życie studenckie. Sesja znana jest z dużego stopnia niespodziewalności, stąd wziął się znany powszechnie zwrot grzecznościowy „w tym roku sesja znów zaskoczyła studentów”.  – bez względu na to jak bardzo prawdziwa jest ta, zaczerpnięta z internetowej Nonsensopedii, definicja, jedno jest pewne – studenci zrobią wszystko, żeby nie przysiąść do nauki.

10. Podróże

Zdecydowanie najdroższy sposób na uniknięcie nauki, na który pozwalają sobie głównie ci z programu wymiany studentów. – Erasmus to dla mnie przede wszystkim okazja do zwiedzenia świata, dlatego korzystam z tego na szeroką skalę. Byłem w Krakowie, Malborku i na Litwie, wybieram się jeszcze do Pragi albo Berlina, jeszcze nie podjąłem decyzji. Do sesji daleko, zdążę się nauczyć – opowiada Sergio, student z Hiszpanii. Podróżowanie można też uprawiać w wersji light. – Każdy dzień nauki lubię zacząć od przejażdżki na rowerze. Jeżdżę sobie po Gdańsku, do Sopotu zajadę, raz byłem w Wejherowie. Po takim maratonie muszę odpocząć, więc robię to kartując notatki – odpowiada Wojciech, student filologii angielskiej.

9. W zdrowym ciele….

Trudno wyobrazić sobie lepszy moment na wzrost aktywności fizycznej niż właśnie sesja. Nie dość, że dbamy o własne zdrowie, to jeszcze mamy świetną wymówkę, by się nie uczyć. Piękne w swojej prostocie. Niektórzy dodatkowo upatrują w tym też innych korzyści. – Pierwszego dnia sesji zawsze kupuję karnet na siłownię. Przychodzę tam, żeby odreagować stres. Zawsze sprawdzam czy mają na składzie worek bokserski. Lubię sobie wyobrażać, że to wykładowca, którego najbardziej się boję – wyznaje Natalia.

8. ….Zdrowy duch

Niektórzy traktują sesję jako świetną okazję do rozwoju duchowego na wielu płaszczyznach. – Ćwiczę silną wolę. Kupuję alkohol i kładę na stół telefon. Próbuję uczyć się cały dzień i nie zaprosić kumpli na popijawę – mówi Marek z filologii polskiej. Inni idą jeszcze dalej. – Medytuję. Włączam ulubiony hip-hop, zamykam oczy i staram się osiągnąć Nirvanę. To świetny sposób na poprawę koncentracji i skupienia – poleca Dominika.

7. Gotowanie

To dość trudny do wyjaśnienia fenomen. Nawet najbardziej zagorzali wielbiciele zupek chińskich i barów szybkiej obsługi w okresie sesji zmieniają się w kucharzy rodem z programu MasterChef. Wysiłek umysłowy wzmaga apetyt na prawdziwe jedzenie, czy faktycznie chodzi o nieuczenie się? – Uwielbiam gotować, zwłaszcza w czasie sesji. Wtedy mam najlepsze pomysły na nowe dania i najwięcej odwagi na próbowanie nowych przepisów. Gdy nie mam na głowie egzaminu to już nie to samo. Jakoś mi się odechciewa mieszania w garnku i zmywania naczyń – komentuje Karolina, studentka psychologii.

6. Nagły wzrost czytelnictwa

Wiele osób na pytanie, dlaczego nie czyta książek, bez zastanowienia odpowiada, że nie ma czasu. Studenci są obdarzeni tą wyjątkową umiejętnością, że zawsze znajdą czas na ulubioną lekturę, zwłaszcza wtedy, kiedy mają ważniejsze sprawy na głowie. – Lubię w sesję czytać horrory Kinga, wiesz nawet klimat pasuje (śmiech). Poza tym oglądam telewizję, w sesję zawsze wydaje się jakaś ciekawsza – mówi Kuba, student politologii. Wypada się z tego cieszyć, bo dzięki studentom Polska nie odnotowuje ujemnego czytelnictwa, co byłoby wstydem nawet wobec Antarktydy.

5. Dorywcza praca

Niespodziewana pozycja w rankingu, bo nieuczenie się niemal zawsze łączy lenistwem, tymczasem, dla wielu to okres wzmożonej aktywności. – Zawsze w sesję kończy mi się hajs. normalnie co roku. Skoro potrzebuję kasy, to muszę iść do pracy, logiczne, prawda? A nauka? Zwykle wybieram pracę w sklepie odzieżowym, bo gdy nie ma klientów spokojnie można się pouczyć, lub poudawać, że się to robi – zdradza Adrianna, studentka geografii.

4. Granie w grę

Ulubiona rozrywka tzw. nołlajfów, choć z doświadczenia wiem, że w przez egzaminami grają nawet ci, którzy deklarują się jako zajadli przeciwnicy gier. To miła i przyjemna rozrywka, która pozwala w mgnieniu oka zapomnieć o nauce i innych tego typu traumach. – Właściwie to nie lubię gier. Grałem kiedyś w gimnazjum. Nowe gierki zupełnie do mnie nie przemawiają. Ale jak mam czytać o tych wszystkich państwach i teoriach realistycznych, to już wolę partyjkę z kumplami w Heros of Might And Magic III – narzeka Grzegorz, student grafiki projektowej.

3. Imprezowanie

Pod tym punktem zapewne podpisałoby się wielu z was. Mam wielu znajomych, którzy na pytanie piwo czy zeszyt, zawsze odpowiedzą, że wolą piwo i to nawet wtedy, gdy do egzaminu zostało już tylko kilka godzin, a oni nawet nie ruszyli notatek. – Zawsze piłem w sesję z kumplami, nigdy nie miałem poprawki – przechwala się Adrian, student ze Szczecina. Inni idą na całość. – To nie moja wina, że w sesję zawsze są najlepsze koncerty. Zdarzało mi się jechać do Warszawy na koncert ukochanej grupy, wrócić do Gdańska i z marszu iść na egzamin. Sesję można powtarzać, koncertu nie – przyznaje Martyna, studentka kulturoznawstwa.

2. Serialomania

Przyznajcie, że spodziewaliście się tego. Faktycznie większość przepytanych przez mnie osób przyznaje się do zdradzania notatek z ulubionym serialem. Im dłuższy, tym lepszy. Przodują głównie hity z amerykańskiej telewizji: Gra o Tron, Walking Dead, Breaking Bad. Niektórzy stawiają na japońską animację. Prawdziwi desperaci sięgają po największe przeboje polskiej telewizji. – No co? Oglądam M jak miłość po by sprawdzić czy teorie, których nas uczą mają jakieś potwierdzenie w rzeczywistości – mówi Adam, student socjologii.

1. Sprzątanie

Zdecydowanie najpopularniejsze zajęcie wśród studentów. Wielu wmawia sobie, że nie jest w stanie skupić uwagi w brudnym mieszkaniu. Jakimś sposobem kłębiące się na podłodze pyłki brudu rozpraszają uwagę pilnie uczących się studentów skuteczniej, niż sąsiad puszczający techno. – Ostatnio, gdy się uczyłam na stosunki międzynarodowe, zauważyłam jak bardzo zakurzone mam szafki. Musiałam coś z tym zrobić – opowiada Magda. Co ciekawe, inni studenci przyznają, że w innych okresach brud aż tak im nie przeszkadza. Przypadek?

To oczywiście nie wszystkie czynności zastępujące naukę. Wyobraźnia studentów nie zna granic, zwłaszcza wtedy, kiedy grę wchodzi możliwość odpuszczenia sobie zakuwania jakiegoś przedmiotu. A co wy robicie, żeby się nie uczyć?

źródło fot. tyt.: flickr.com/photos/danielleblue

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.