Jeśli się chce to szuka się sposobu… – przegląd kierunków studiów spisanych na porażkę

4 Cze

Rozwydrzeni, młodzi ludzie wydają mnóstwo pieniędzy na studiowanie swoich pasji, bez troski o ekonomiczny sens ich edukacyjnych wyborów, a potem nie mogą znaleźć pracy – tak mówi się często o kandydatach na kierunki studiów, zwłaszcza humanistycznych, które nie cieszą się dobrą sławą. Ile prawdy zawiera to stwierdzenie? Czy każdy humanista musi skończyć jako sprzedawca hamburgerów w amerykańskich sieciówkach?

W czołówce bezrobotnych z wyższym wykształceniem znajdują się filolodzy polscy oraz absolwenci pedagogiki. Co roku mury uczelni opuszczają tysiące nowych „stereotypowych nauczycieli”, którzy nie mogą znaleźć etatu. Wbrew pozorom, możliwości zatrudnienia po obu kierunkach jest sporo, a opinii kierunku bronią jego absolwenci. – Ja, szukając praktyk w firmach, byłem pytany przede wszystkim o specjalizację, dopiero później o kierunek. Warto wybrać więc taką uczelnię, która daje mądre specjalizacje – relacjonuje Patryk, jeden z absolwentów filologii. – Praca nauczyciela to jak przyznanie się do życiowej porażki dla studenta tego kierunku. Nikt nikomu nie broni wyspecjalizować się w edytorstwie, które przygotowuje do pracy w wydawnictwach i innych instytucjach związanych z rynkiem książki, np. w księgarniach. Spora część znajomych pracuje w organizacjach pozarządowych, zwłaszcza tych związanych z szeroko rozumianą kulturą – wyjaśnia chłopak. – Ja swoje miejsce znalazłem w biznesie, pracuje dla jednej z agencji reklamowych.

Z niepochlebnymi opiniami walczyć muszą przede wszystkim studenci Wydziału Nauk Społecznych na Uniwersytecie Gdańskim, a zwłaszcza politologii, filozofii czy socjologii. Kim można zostać po  politologii? Pierwsze rozwiązanie, jakie przychodzi do głowy, to polityk. Ale by zostać politykiem, nie trzeba być politologiem, więc po co studiować ten kierunek i czy istnieje tu „praca w zawodzie”? – Jestem absolwentem politologii i z doświadczenia wiem, że mało kto chce zatrudnić taka osobę. Kierunek sympatyczny, ale zatrudnienie daje tylko najlepszym, dla średnich pozostaje nagroda pocieszenia w postaci pracy w firmach ubezpieczeniowych i tego rodzaju miejscach, gdzie biorą prawie wszystkich – mówi Marcin, świeżo upieczony politolog. Znajomy pracuje jako kierownik w telefonii komórkowej, inny jako ochroniarz, jeszcze inny jako logistyk, sporo znajomych wyjechało za granicę, inni z braku laku zdecydowali się na studia doktoranckie.

Po tym kierunku, tak jak po innych nieścisłych, wybór pracy jest dość szeroki, ważne są osobiste predyspozycje, doświadczenie, oczywiście duże znaczenie mają uściślenia specjalizacyjne. Zazdroszczę tym studentom politologii, którzy mieli np. specjalizacje celną – podsumowuje Marcin.

Wszystkie z trzech niepochlebnych kierunków są wśród humanistów uznawane za ciekawe. Jednak największym utrudnieniem w realizacji pasji jest obawa przed weryfikacją potrzeb na rynku pracy. – Wykładowcy od początku studiów mówili nam, że to studia dla hobbystów, z czym się nie zgadzam. Ci, którzy mają pojęcie socjologii, wiedzą, że z tej dziedziny i jej specjalizacji czerpie wiele kierunków i obszarów funkcjonujących w obrębie rynku pracy – ocenia kierunek Kasia, absolwentka socjologii. – Ja w trakcie studiów odkryłam w jakiej pracy się odnajdę, w dodatku wybrałam fakultet, który poszerzył moje zainteresowania. Wszyscy dobrzy studenci socjologii są świetnymi analitykami i obserwatorami zachowań, co ułatwia rozpoznanie potrzeb na rynku pracy i dopasowania zawodu do własnych predyspozycji. Ludzie wróżyli mi pracę przy hamburgerach, a dziś pracuję w dziale kadr przy rekrutacji pracowników.

Jeszcze ostrzej swojego kierunku broni jedna z absolwentek filozofii, Karolina. – Twoje wykształcenie to wyłącznie twoja sprawa. Inni ci na chleb nie będą dawać, więc raczej nie powinno ich obchodzić jaką szkołę skończyłaś, ważne żebyś ty była w stanie się potem sama utrzymać i jednocześnie żebyś była zadowolona ze swojej pracy.  mówi. – Lepiej być osobą pracowitą i świadomą, niż być nudnym obibokiem na prestiżowym kierunku.

Wielu z nas postrzega absolwentów filozofii stereotypowo, jako osoby oderwane od rzeczywistości do tego stopnia, że praktyczne problemy życia codziennego mogą stanowić dla nich nie lada wyzwanie. – To nie jest filozofowanie. Na tym kierunku kładzie się nacisk na aktywne myślenie, w przeciwieństwie do innych studiów ograniczających się do zapamiętywania i uczenia się faktów. Filozofia uczy analityczności, kształtuje umiejętności krytycznej oceny i rozwija zdolności komunikacyjne, które mogą być bardzo dobrze wykorzystane w biznesie, a do których większość przeciętnych osób nie przywiązuje uwagi.  tłumaczy Karolina.

Zatrudnię kulturoznawcę? Praca dla absolwenta tego kierunku to naprawdę wielka rzadkość wśród ogłoszeń. Kulturoznawstwo obecne, na niemal każdym uniwersytecie, co roku kończą tysiące absolwentów. Studia są bardzo atrakcyjne, zapewniają wszechstronne wykształcenie i stwarzają wiele możliwości. Nie są to jednak studia zawodowe, choć istnieje na nich zawodowa specjalizacja. – Ukończyłam kulturoznawstwo i mieszkam w niemałym mieście jakim jest Gdańsk, gdzie niby jest dużo opcji „wkręcenia się” w ośrodki kulturowe. Problem polega na tym, że wszędzie te stanowiska, oblegają starzy ludzie przypisani do nich do śmierci i zamiast ustąpić komuś młodemu, energicznemu.  wyznaje Agnieszka. A kiedy usiłowałam spróbować swoich sił w innych branżach, wszędzie padało pytanie „ale co pani po kulturoznawstwie umie zrobić?”.

Z każdym z wymienionych kierunków jest tak samo jak z pozostałymi humanistycznymi kierunkami – można po nich robić wszystko albo nic. Często o losie studenta po zakończeniu nauki decyduje jego aktywność oraz angażowanie w działania. Większość maturzystów decyduje się na studia ze względu na argument „kto dzisiaj nie studiuje?”. Właśnie z tego przekonania wynika problem i sytuacja, w której wszyscy studiują. Studia straciły wartość. Uczelnie produkują absolwentów jak oszalałe, nie dając nikomu żadnej gwarancji zatrudnienia tych wszystkich, których tak chętnie kształcą.

Elastyczne godziny pracy, sympatyczna atmosfera, zarobki w porządku – taka oferta płynie do studentów wszystkich kierunków i zachęca do pracy McDonald’s. Do podjęcia takiej pracy w branży gastronomicznej nie potrzebny jest dyplom uczelni wyższej. Wybierając kierunek na studia decydujemy o drodze, która pozwoli nam pójść w inna stronę i będzie miała wpływ na nasze całe dorosłe życie. Wybór studiów to coś więcej, niż decyzja o tym, jakiego hamburgera wybrać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.