Boję się, ale złapię Cię za rękę i poprowadzę przez życie. Twój Tata

22 Cze
Share on Facebook288Tweet about this on TwitterShare on Google+0Pin on Pinterest0Print this page

Tata to ktoś, kto pokazuje dziecku świat, uczy jeździć na rowerze, zabiera na wycieczki, rozpościera przed nim nowe widoki i patrzy poza horyzont w kierunku marzeń, jednocześnie ucząc, jak stać mocno na ziemi. Dziecięce oczy widzą w nim superbohatera. Pytanie, jak pełnić rolę taty, gdy wraz z nią otrzymuje się wiadomość, że dziecko nie tylko nie pojedzie na rowerku, ale być może nigdy samodzielnie nie usiądzie, nie stanie na własnych nogach. Co w takiej sytuacji oznacza, pokazać dziecku świat?

Gdy czas na dzieciństwo ograniczony jest przez chorobę i niepełnosprawność, a możliwość bycia tatą nagle skraca śmierć, ojcostwo staje się szczególnym doświadczeniem.

Tata z Wiktorem, podopiecznym Hospicjum Pomorze Dzieciom, fot. Dominik Werner

Wiadomość o chorobie córeczki wywołała we mnie strach. „Czy będę umiał kochać wystarczająco?” Dopiero później pomyślałem, że to niesamowite wyróżnienie. Anielka nauczyła mnie kochać bardziej, kochać mocniej, kochać bezinteresownie – mówi Krzysztof – tata Anielki.

Z kolei dla Jacka, taty Roberta i Izy podopiecznej Hospicjum Pomorze Dzieciom, bycie ojcem polega na spełnianiu marzeń swoich dzieci. – Gdy Twoje dziecko jest śmiertelnie chore, przede wszystkim stajesz się opiekuńczy. Zaczynasz myśleć głównie o dziecku a nie o sobie – wyznaje.

Jacek nie pozostaje dłużny swoim słowom. Zabiera Izę na przejażdżkę motorem, w góry,
nad jeziora i na bale. W podróży już na pierwszy rzut oka nieco różni się od innych ojców. Towarzyszą im wózek, inhalator, apteczka i przenośny koncentrator tlenu. W razie potrzeby w kilku sprawnych ruchach wymienia rurkę tracheotomijną. Jednak wśród wielu bagaży najwięcej miejsca zajmuje nie sprzęt, lecz miłość. Chęć doświadczania świata razem z córką.

Tata z Izą, podopieczną Hospicjum Pomorze Dzieciom Fot. Archiwum domowe

Zarówno Jacek jak i inni ojcowie dbają nade wszystko o poczucie bezpieczeństwa. Wielkie wyzwanie stoi również przed Marcinem, którego dwoje dzieci jest pod opieką hospicjum.

Bycie tatą rozumiem jako bycie ostoją. Kimś, na kogo dziecko zawsze może liczyć, kto nie zawiedzie zaufania. Tata – to osoba, która złapie za rękę i poprowadzi przez życie – wyznaje Marcin myśląc o Szymonie, Marysi i Antosiu.

Twarzą w twarz z bezradnością

Najtrudniej jest pogodzić się z tym, że moje dziecko jest śmiertelnie chore. Tak naprawdę, chyba nie da się z tym pogodzić. Ale najgorszy ze wszystkiego jest strach, że nie będę w stanie pomóc swojemu dziecku, że będę bezradny wobec jej cierpienia –wyznaje Jacek.

Marzenia o ojcostwie pełne są zabaw i przygód, chęci bycia wzorem do naśladowania. Nie ma w nich miejsca na i strach o życie. Choroba dziecka wywróciła ich świat do góry nogami. Skonfrontowała z tym, co najtrudniejsze. Na co dzień stają twarzą w twarz z bezradnością, utratą, tęsknotą.

Wiem, że muszę być twardy. Staram się być. Ale też nie wstydzę się łez – wyznaje Marcin.

Tata z Marysią, podopieczną Hospicjum Pomorze Dzieciom, fot. Archiwum domowe

Pokażę Ci miłość a poznasz cały świat

Iza nie mówi i nie siedzi samodzielnie, ale gdy tylko słyszy głos taty, cała jest radością. Wiktorek uspokaja się u taty na kolanach. Faceci przecież rozmawiają w tylko sobie znanym języku. Marcelinka zaczynała się wiercić w łóżeczku, gdy zbliżała się godzina powrotu taty z pracy. Czekała aż ją przytuli, by zasnąć spokojnie. Tata Anielki delikatnie i zdecydowanie zmieniał opatrunki. Podawał leki. Usypiał córeczkę, kładąc ją sobie na klatce piersiowej. Żartował, że idealnie do siebie pasują.

To nie w wielkich przygodach czy niezwykłych podróżach ma miejsce ojcowskie bohaterstwo. Te największe jest ciche i codzienne. Płynie z miłości ukrytej w małych, ale męskich gestach.

Najtrudniejsza z podróży wiedzie na kres życia

Bywa tak, że zamiast trzymać za rękę podczas stawiania pierwszych kroków, ojciec głaszcze dłoń dziecka. Czeka aż przestanie boleć. Zamiast słów „Idź w świat i spełniaj marzenia” przychodzi mu wyszeptać „Możesz odejść, bo Cię kocham”.

Najtrudniejsze było odejście Anielki. I to, że mogłem być tatą tylko tak krótki czas. Anielka żyła tylko 143 dni. Przez ten czas nie wypowiedziała ani jednego słowa, a tak wiele powiedziała nam o wierze i o miłości. Nauczyła, że choroba nie ogranicza prawa do miłości ani prawa do życia – mówi Krzysztof, tata Anielki.

Wystarczy, że Jesteś. Jesteś całym moim światem.

Być może gdzieś z tyłu głowy czai się pytanie, czy warto. Skąd czerpać siły na taką codzienność? Jak mierzyć się z tak dużym cierpieniem? Bohaterowie tej opowieści – Ojcowie powiedzieliby, że z pomocą bliskich osób zawsze można odnaleźć w sobie siły.

Człowiek daje radę. Zawsze można znaleźć wyjście z sytuacji. Trzeba brać życie takim, jakie jest – kontynuuje Marcin. – Choroba dziecka jest jak bodziec do działania, który jeszcze bardziej motywuje, aby możliwie najlepiej dziecku pomagać. Najtrudniej w byciu tatą śmiertelnie chorego dziecka jest sprostać temu zadaniu. Nikt nigdzie tego nie uczy. Wszystko jest nowe. A ludzie unikają tematu choroby, nie chcą o tym rozmawiać. Dlatego tak ważna jest pomoc osób trzecich oraz wsparcie fizyczne i psychiczne ze strony Hospicjum. Pomocna jest obecność i dobra, szczera rozmowa.

Rola ojca nie jest łatwa. W świetle choroby staje się jeszcze większym wyzwaniem. Wśród strachu trzeba znaleźć ogromne pokłady siły i jednocześnie nie utracić wrażliwości.

Za mało jest czasu, żeby opisać wszystkie nasze piękne momenty. Każdy uśmiech Anielki, każda chwila z nią była piękna. Nawet te chwile w strachu, gdy szła na blok operacyjny i gdy z niego wracała. Była i jest naszą bohaterką, naszą wojowniczką. Anielka – Boży posłaniec – wspomina Krzysztof – tata Anielki.

Mężczyzna każdego dnia nastawiony jest na działania. Ciężko pracuje. Często po długiej, nieprzespanej nocy. Kolejne napady drgawkowe, gorączka, niespokojny sen.
Lecz na pytanie, co pięknego jest w ojcostwie Jacek dzieli się marzeniem o kolejnym poranku z Izą.

Najpiękniejsze, co mnie spotyka, to gdy Iza budzi się rano i śmieje się w głos, jakby mówiła „Zobaczcie, jeszcze żyję. Jeszcze jestem z Wami”. To buduje cały mój dzień.

Każda taka pobudka, rozpoczynająca nowy dzień jest bezcenna. Aby Iza i pozostali podopieczni Hospicjum Pomorze Dzieciom mogli budząc się, śmiać się w głos we własnych domach, potrzebni są Aniołowie.

Dokładnie 12 500 Aniołów. I także Ty możesz zostać nim już dziś. Przebudź się do pomagania.

Miesięczny koszt funkcjonowania kompleksowej opieki hospicjum domowego, łącznie z pomocą socjalną i fachowym wsparciem psychologicznym dla rodzin w żałobie to średnio 90 tysięcy złotych.

Fot. Marta Obiegla

Koszt 1 godziny opieki medycznej dla jednego dziecka to zaledwie 8 zł. Intensywnie poszukujemy 12 500 osób, które zadeklarują tę symboliczną wpłatę miesięcznie na rzecz naszych dzieci. 12 500 Aniołów wystarczy, żeby zapewnić kompleksową, całodobową opiekę medyczną śmiertelnie chorym dzieciom i ich rodzinom w ich własnych domach – mówi Ewa Liegman, Prezes Zarządu Fundacji POMORZE DZIECIOM.

Jak zostać Aniołem?
Dołącz do grupy 12 500 Aniołów. Podaruj jedną godzinę opieki medycznej (8 zł) miesięcznie.

Tytuł przelewu: „Zostać Aniołem”
nr konta: 33 1090 1098 0000 0001 2428 2268 Bank Zachodni WBK
Przelewy zagraniczne: BIC /SWIFT/ – WBKPPLPP
IBAN PL33109010980000000124282268

Fot.tyt.: Tata z Marysią, podopieczną Hospicjum Pomorze Dzieciom, fot. Archiwum domowe.

Autorka tekstu:  Kamila Bubrowiecka.

One Reply to “Boję się, ale złapię Cię za rękę i poprowadzę przez życie. Twój Tata”

  1. Have you ever considered creating an ebook or guest authoring on other websites?
    I have a blog centered on the same subjects you discuss and would really like to have you share
    some stories/information. I know my readers would enjoy your work.

    If you are even remotely interested, feel free to send me
    an email.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.